Zaczęło się niewinnie.
Nie do końca świadoma i niepewna tego co robię wysłałam CV.
Nowe miasto, żadnych znajomych, pieniądze się kończyły, a pomysłów na zdobycie pierwszego miliona zabrakło. Cóż, trzeba więc było postąpić dosyć schematycznie i odpalić ogłoszenia.
Wśród setek mało interesujących stanowisk znalazłam to jedno, równie nieciekawe i nie oferujące zbyt wiele, ale tonący brzytwy się chwyta. Albo, jak w moim przypadku, mopa.
Pełnia sezonu hotelowego trwała w najlepsze. Był wrzesień, było gorąco, a ci, którzy chcieli uniknąć wakacyjnych tłumów i wrzeszczących dzieciaków, mieli teraz swój czas. W związku z tym, odpowiedź otrzymałam natychmiastowo.
Pełna niechęci i braku perspektyw udałam się na spotkanie. Na wejściu zobaczyłam urocze podwórko, kwiaty, drzewka, kilka opuszczonych po śniadaniach stolików na zewnątrz i mały, trzypiętrowy budynek.
Wtedy jeszcze nie wiedziałam, że właśnie zaczynam kilkuletni rozdział w moim życiu. Rozdział, który nie tylko nauczy mnie ciężkiej pracy, odporności i zaciskania zębów, ale też pozwoli poznać ciemne strony ludzkiej natury. Musicie wiedzieć, że pokojówka, to nie tylko zmiana pościeli, odkurzanie i wytarcie kurzu. Musicie to wiedzieć, bo ja tego nie wiedziałam. Przez lata byłam na "pierwszej linii frontu".
Spotykałam rodziny z dziećmi, mężów zdradzających żony, żony zdradzające mężów. Spotykałam tych znanych i mniej znanych. Zwykłych ludzi, niezwykłych krętaczy, szczęśliwe pary, nieszczęśliwe związki. Byłam świadkiem awantur, krzyków, bójek. Rzygania po ścianach, prób kradzieży, niemoralnych propozycji. O tym się nie mówi, nikogo to nie interesuje, a pokojówkę obowiązuje dyskrecja. Wniosek jest jeden- im lepszy hotel, tym większa melina.
cdn.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz